wróć do spisu opowiadań


"Zlecenie" autorstwa Lilith
"Zlecenie"
Lilith
29 grudnia 2014


Kaeru wspinała się po stromych schodach dzwonnicy ostrożnie stąpając, by nie wydać nawet najcichszego odgłosu. W napięciu starała się wyłapać choćby szmer, dźwięk kroków czy szept - cokolwiek, co by wskazywało na 'ich' obecność. Wiedziała, że muszą gdzieś tu być. Gdy kontem oka zauważyła w zaułku drobną zakapturzoną osóbkę bez chwil wahania zaczęła ją śledzić. Jeśli by się okazało, że to pomyłka zniknęłaby zanim ktokolwiek by się zorientował. Nie miała nic do stracenia i nie mogła pozwolić, by jej uciekli. Zagryzła w skupieniu wargę nieruchomym wzrokiem wpatrując się w najwyższy punkt schodów jaki mogła tylko dojrzeć. Nie powiedziała Shwartzowi, że odnalazła ich kryjówkę. Nie odważyła się, bo pewności nie miała. Jako, że była tylko zwykłym żółtodziobem, jej los zależał od powodzenia lub porażki podczas pierwszej misji. Jeśli podałaby mu fałszywą informację o 'ich' miejscu pobytu, i zamiast 'nich' Shwartz natrafiłby na jakiś pijanych bezdomnych... Jej kariera nie rysowała by się różowymi kolorami. Prawdopodobnie zostałaby od ręki wyrzucona z gildii i ignorowana do końca życia przez jej członków i „przyjaciół”, których mieli dosłownie wszędzie. Zanim kogokolwiek o tym powiadomi musi się upewnić - musi wiedzieć, że to na pewno są 'oni'.

Zaczynała drżeć, bynajmniej nie z zimna, mimo iż kamienne ściany wieży działały jak termos zatrzymując chłód nocy wewnątrz bez względu na absurdalny upał na zewnątrz. Czuła w całym ciele bicie rozszalałego serca, czuła jak krew przepływa przez żyły i tętnice jakby nie docierając do kończyn, które powoli odmawiały jej posłuszeństwa, czuła, jak pot spływa kaskadami na ziemię zostawiając na niej słone krople. Jeszcze jeden krok, jeszcze trochę. Mimo dużej odległości i kamiennych ścian dzwonnicy słyszała gwar codziennego miejskiego dnia. Słyszała śmiechy dzieci, ujadania psów, sprzeczkę przyjaciół, świergot przelatujących ptaków...

To tylko moja wyobraźnia. Nie mogę tego słyszeć. Potrząsnęła głową.

Dotarła do wielkich dębowych drzwi i z wysiłkiem uchyliła ciężkie skrzydło. Zawiasy zawyły boleśnie donośnym zgrzytem wbijającym się kobiecie w czaszkę. Zamarła ogłuszona i przerażona. Odczekała minutę, dwie, pięć. Cisza. Tylko odgłosy miasta dochodzące z zewnątrz. Zebrała w sobie resztę odwagi, wzięła głęboki wdech i wślizgnęła się szybko do środka.

*****


- Moglibyście się już uspokoić?! Do reszty zgłupieliście?!

Gray i Natsu zamarli przerażeni z rękami uniesionymi do ciosu. Nim Erza zdążyła odwrócić się w ich stronę już szli jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło patrząc się gdziekolwiek, tylko by nie spotkać wzrokiem oczu wściekłej magiczki ani sylwetki swojego towarzysza po boku. Dziewczyna westchnęła przeciągle i kręcąc głową z niedowierzaniem ruszyła dalej przed siebie. Tuż obok niej dreptała Wendy, która najwyraźniej czerpała sporo radości z kłótni dwóch chłopaków, bo chichotała pod nosem ilekroć spoglądała w ich stronę. Nieopodal w powietrzu unosiły się dwa koty - Charla i Happy, starający się zagadać koleżankę. Sądząc po jego minie nie bardzo mu to wychodziło. Kotka odpowiadała my krótkimi lakonicznymi zdaniami, a momentami kompletnie go ignorowała. Ten jednak nie poddając się co rusz zasypywał ją nowymi pytaniami, opowieściami, wskazywał najróżniejszych ludzi, budynki... Erza uśmiechnęła się na ten widok.

Powodzenia, Happy.

Słysząc, że dwójka magów idących za nią znowu zaczynała się o coś sprzeczać postanowiła rozpocząć jakąkolwiek rozmowę.

- Natsu, wiesz może dlaczego Lucy się z nami nie zabrała? Słyszałam, że ostatnio cienko u niej z kasą, więc myślałam, że to będzie dla niej idealna okazja na podreperowanie budżetu.

Różowowłosy chłopak spojrzał na plecy przyjaciółki.

- Ponoć właścicielka jej lokalu szykuje jakieś przyjęcie rodzinne, więc kaza... zaproponowała Lucy, że w ramach zaległej opłaty za czynsz pomoże jej w przygotowaniach. Wiesz, pranie, sprzątanie, gotowanie, takie tam...

Erza zaśmiała się wesoło.

- Jak dobrze, że postanowiłam zamieszkać w akademiku. Lucy jak to Lucy - jest spokojną i raczej bezproblemową dziewczyną, ale co by powiedziała moja gospodyni, gdyby musiała mnie znosić niemal na co dzień?

- Bynajmniej nie byłaby zachwycona tymi wszystkimi „pamiątkami” i „darami od uratowanych” z misji, oraz stertami zbroi i berbeci jakie masz zawsze przy sobie.

Na chwilę zapanowała cisza, bo chłopak został w tyle. Po kilku sekundach dogonił towarzyszy masując zaczerwieniony policzek, ale nie powiedział już ani słowa więcej. Wendy westchnęła i posmutniała.

- Skoro to miała być nasza pierwsza wspólna misja od dłuższego czasu pomyślałam, że wybierzemy się większą grupą, ale Gajeel, Lily i Juvia poszli na inną misję, Lucy musi pomagać gospodyni a Levy powiedziała, że ma spore zaległości w literaturze ostatnich siedmiu lat i postanowiła zostać w gildii...

Erza spojrzała na nią i uśmiechnęła się ciepło.

- Ale przynajmniej nasza czwórka mogła się wybrać razem, prawda?

- Ej! Szóstka! - Happy na chwilę przerwał swój monolog, co Charla od razu wykorzystała. Wyminęła zwinnie towarzysza i poszybowała w stronę dziewczyn.

- Właściwie, to jaką misję mamy do wykonania? Nim zdążyłam spytać byliśmy już w drodze, więc..

Dziewczyna wyciągnęła spod zbroi kawałek papieru, który mimo okropnego upału w jakiś magiczny sposób nie był zapocony. Gray i Natsu podeszli bliżej i spojrzeli jej przez ramię.

- Polowanie na seryjnego morderce. Ostatnio widzianego w tym mieście. Związany z serią dziwnych zabójstw, które miały miejsce w okolicy na przestrzeni trzech miesięcy. Aktualnie szacowana liczba ofiar to trzynaście mężczyzn, dwie kobiety i jedno dziecko. Prawdopodobnie zamieszany jest w cztery inne incydenty ze skutkiem śmiertelnym, ale to niepewna informacja. Twarz sprawcy, wzrost i płeć przestępcy nieznana. Prawdopodobnie używa jakiegoś rodzaju magii. - Erza przeczytała niemal na jednym oddechu.

Wendy pobladła nagle a Charla z oburzeniem podleciała przed twarz dziewczyny.

- Czy to nie jest zadanie klasy S? Co my tu robimy? Mamy ścigać seryjnego morderce grasującego w okolicy?!

Erza spojrzała spode łba na kotkę karcącym wzrokiem.

- Naprawdę uważasz, że wzięłabym was bez wiedzy waszej i mistrza na tak trudną misję? Mowy nie ma. To zadanie wisiało na zwykłej tablicy ogłoszeń poza tym - postukała wierzchem dłoni kawałek papieru, - nagroda nie jest przesadnie duża, jak na tego typu zadanie. No i nie z takimi przypadkami musieliśmy się w przeszłości borykać, nieprawdaż?

Gray wykręcił dłoń dziewczyny, by lepiej przyjrzeć się rzędowi cyfr.

- Sześćset tysięcy kryształów. Czyli gdzieś tak po sto-pięćdziesiąt na łebka. Nie jest tak źle.

- Ej! - Happy wyraźnie niezadowolony podleciał bliżej nich. - Po sto tysięcy! Sto! Jest nas szóstka!

- Po sto-pięćdziesiąt dla magów bojowych, po dziesięć rybek dla kotów.

Happy zatrzymał się i zawahał. Wyraźnie niepewny, czy przyjąć ofertę, walczył sam ze sobą. Po chwili milczenia wyprostował się i zdecydowanym głosem bankiera, który właśnie wygrał wyjątkowo ważny przetarg odparł:

- Umowa stoi.

- Happy! Ty zdrajco!

Natsu, który w końcu obliczył która z propozycji była bardziej opłacalna, nie wyglądał na szczęśliwego. Zaczął gderać coś o wartości ryby, o tym, ile by mogli ich kupić za te przegrane pięćdziesiąt tysięcy kryształów, o tym kto będzie w najbliższym czasie sprzątał dom... Reszta zaśmiała się serdecznie na widok tej beztroskiej sceny. Charla jednak nie wyglądała na usatysfakcjonowaną. Nadąsana unosiła się w powietrzu obok ze skrzyżowanymi na piersi łapkami i skonsternowana spoglądała na Erzę. Dziewczyna popatrzyła na nią i uśmiechnęła się.

- Spokojnie, Cherr, nie sądzę, żeby to była wyjątkowo trudna misja.

W tym momencie w wieży przy której stali rozbrzmiał donośny odgłos wielkiego dzwonu. Zaskoczeni spojrzeli w jego stronę. Nie było jeszcze pełnej godziny, więc nie powinien...

Tuż obok nich coś spadło z impetem rozbijając się o bruk z chrzęstem i plaśnięciem. Wendy przeniosła wzrok zdziwiona, pobladła jeszcze bardziej i krzyknęła. W jednej chwili wszyscy odwrócili się w jej stronę. Na chodniku jakieś dwa-trzy metry od nich leżało w powoli rosnącej kałuży krwi ciało kobiety. Powykręcane nienaturalnie kończyny oraz zastygła w niemym zaskoczeniu i bólu twarz wyglądała wręcz groteskowo w otoczeniu żywego pogodnego miasta. Przez chwilę wpatrywali się w ciało w przerażeniu, gdy nagle Natsu zerwał się z miejsca i skoczył w kierunku Happy'iego. Kot zrozumiał od razu. Chwycił maga ogonem w pasie i poszybował w górę ku dzwonnicy. Erza poparzyła w ich kierunku analizując sytuację. Mieli mało czasu. Musieli działać natychmiast.

- Gray! Biegnij szybko na górę! Natsu z Happy'm spróbują dopaść drania od góry, ty odgrodź mu drogę od dołu! Nie pozwólcie mu uciec!

Mag skinął głową w milczeniu i pognał do drzwi kościoła do którego należała dzwonnica. Wendy w tym czasie stała osłupiała wpatrując się zwłoki. Z trudem odkleiła od nich wzrok przenosząc go na przyjaciółkę.

- Sądzisz... Że to on?

Dziewczyna spojrzała na nią. Łagodny pocieszający uśmiech zniknął z jej warg a twarz przybrała zacięty zdecydowany wyraz.

- Byłby to zaskakujący zbieg okoliczności i szczęścia, ale prawdopodobnie tak.

*****


- Szybciej, Happy! Bo nam ucieknie!

- Staram się jak mogę...!

Niebieski kot z całej siły uderzał skrzydłami, by jak najszybciej wznieść się na wysokość dzwonnicy. Donośny dźwięk dzwonu kaleczył uszy i jego, i Natsu. Ale nie to było najważniejsze. To nie mogło ich zatrzymać. Jeśli to był morderca, którego ścigali, mieli przed sobą najlepszą okazję jaką mogli sobie tylko wymarzyć. Pierwszego dnia dopaść cel, i to ledwie po dotarciu do miasta... Chłopak spojrzał w górę. Jeszcze chwila, jeszcze kilka metrów...

Na wysokości dzwonu nagle skręcili i, z prędkością nurkującego jastrzębia, poszybowali w jego stronę. Zdążyli ujrzeć niewysoką zakapturzoną postać, stojącą obok góry brudnych ciemnych szmat, nim zderzyli się z potężną falą dźwięku. Donośne uderzenia, już wcześniej nieznośne, stały się kilkakrotnie głośniejsze i potężniejsze. Dla smoczych uszu Natsu i kocich Happy'iego było to za wiele. Zaciskając szczęki kot momentalnie wykręcił, by jak najszybciej uciec w drugą stronę, podczas gdy mała postać odwróciła się w ich stronę. Natsu pociemniało w oczach. Ogarnął go przeszywający ból w całym ciele i poczuł, jak opuszcza go magiczna moc.

Co się do diabła...!

- Na... tsu...

Słaby głos Happy'iego. Bardziej go poczuł, niż usłyszał. Uderzenia dzwonu zagłuszały wszystkie inne dźwięki z otoczenia.

- Ląduj Happy, szybko..!

Spadali. Natsu domyślił się, że Happy nie da rady bezpiecznie zabrać go na ziemię. W jednej chwili głośność dzwonu wróciła do normalności rzucając ich w niemal całkowitą ciszę. Lecieli coraz szybciej w dół ku kamiennej ulicy na której zgromadziło się już sporo gapiów. Ledwo przytomny Natsu rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu jakiegoś miejsca do lądowania. Jedyne, co znalazł był stojący nieopodal podnóża wieży niewielki wóz z sianem.

Gdyby tylko udałoby mu się...

Ostatkami sił chwycił nieprzytomnego kota, resztką magii spróbował zmienić trochę trajektorię lotu i przytulił mocno do piersi przyjaciela czekając na uderzenie.

*****


Gray wbiegał po schodach najszybciej jak tylko był w stanie. Zaczynało mu się już lekko kręcić w głowie od ciągłego wchodzenia po spirali ale zagryzając wargi parł uparcie naprzód. Coraz wyraźniej słyszał bicie wielkiego dzwonu, co uznawał za dobry znak. Jeszcze trochę. Jeszcze kawałek. Bum. Bum.

Następne uderzenie okazało się tak głośne, że aż zachwiał się zaskoczony i poleciał w dół po schodach. Łapiąc szybko za wystający ze ściany kamień zatrzymał się kompletnie zdezorientowany. W uszach mu piszczało, obraz kołysał się i zamazywał. Ból głowy pojawił się nagle niemal zwalając go z nóg. Spróbował wstać, lecz tylko zachwiał się i z powrotem wylądował na schodach.

Co to ma być?! Magia? Zamknął oczy starając się przepędzić zawroty głowy i mdłości. Magia... Ale jaka? Magia dźwięku? Fali? Przyłożył czoło do zimnej posadzki starając się pozbierać rozszalałe niewyraźne myśli. Chwilę to trwało, zanim zdążył pokonać słabość i wstać chwiejnie na nogi. Ruszył niepewnym krokiem w górę, tym razem gotowy, by w każdej chwili uskoczyć lub walczyć. Nic się już jednak nie wydarzyło. Gdy dotarł do dzwonnicy wielki żelazny dzwon bujał się lekko nie wydając jednak żadnego odgłosu. Prócz upierdliwego piszczenia uszach wokół panowała kompletna cisza. Ostrożnie rozejrzał się dookoła.

Pomieszczenie było puste.

Jedyne, co dojrzał to leżące w koncie śmieci, na wpół przegniłe jedzenie i jakieś brudne szmaty. Nic konkretnego, nic, co by miało podzielić się z nim jakąkolwiek wskazówką na temat leżących kilkadziesiąt metrów niżej zwłok. Więc jednak samobójstwo..? Więc czym była ta ściana dźwięku sprzed chwili? Niespodzianką od umierającej? Jakoś szczerze w to wątpił. Skoro jednak to zabójstwo to gdzie jest morderca?

I Natsu. Ruszył wraz z Happy'm jako pierwszy, więc powinien dawno tu być. Już wrócił na dół? Złapał go?

Powoli podszedł do wielkiego otworu w ścianie i chwyciwszy się mocno krawędzi spojrzał w dół. Tuż pod nim widział ciało kobiety leżącej w kałuży szkarłatnej krwi, wokół niej tłum ludzi... Ale nigdzie nie było nawet śladu po jego towarzyszach. Zmrużył oczy i rozejrzał się po całym placu. Znalazł ich. Jakieś dwadzieścia metrów od miejsca, gdzie ostatnio stali. Erza, Wendy i Charla nurkowały w pozostałościach jakiegoś drewnianego wozu z sianem starając się wyciągnąć z nich nieprzytomnego Natsu. Gray westchnął.

Jeśli ta ściana dźwięku otaczała dzwonnicę ze wszystkich stron i oni mogli się na nią nadziać. Natsu i Happy mają znacznie wrażliwszy słuch od zwykłych ludzi. Dla nich to było znacznie cięższe przeżycie niż dla mnie.

Erza i Wendy wydawały się niesamowicie wzburzone. Widział, jak krzyczały, gestykulowały, odpędzały tępych gapiów ciągnąc za sobą Natsu wciąż ściskającego w objęciach Happy'iego. Od nich do sterty siana prowadziła ścieżka jasnej rozmazanej krwi. Wy chyba sobie jaja robicie...

Gray opadł na kamienną posadzkę opierając się plecami o zimną ścianę. Proste zadanie? Dobre sobie. Jak wróci na dół zażada dwu... Nie, czterokrotnie większej zapłaty za to cholerstwo. Pierwszy dzień, nie widzieli jeszcze sprawcy, a już byli w tak opłakanym stanie. Zaśmiał się pustym głosem nie słysząc samego siebie. Wydawać by się mogło, że tak proste zadanie to nic w porównaniu z tym, przez co do tej pory przeszli, a już połowa z nich nie była w stanie jej kontynuować. Popatrzył na swoje spodnie i nagi tors. Był cały pochlapany jeszcze ciepłą krwią - krwią kobiety, która spadła z wieży i zginęła tuż obok nich.

Dodano: 01.01.2015



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, trzecia seria, filmy kinowe, odcinki specjalne, rave master, openingi, endingi.
Podobne anime: Bleach, Black Clover, Boku no Hero Academia, Gintama, HunterxHunter, Naruto, One Piece, Shingeki no Kyojin.
Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można je również zablokować w ustawieniach przeglądarki. Więcej w polityce prywatności.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.